Autor |
Wiadomość |
<
Okiem Mesjasza
~
OBSERWATORZY
|
|
Wysłany:
Wto 16:05, 20 Sty 2009
|
|
|
Story Teller

|
|
Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwic
|
|
Więc dziś około godziny 20.30 ukaże się tu nowe opowiadanie. Krótkie, bo jest na szkolny konkurs.
Każdy kto lubi rzeź w opowiadaniach nie będzie zawiedziony.
-----------------
Istnieją Obserwatorzy. Główna zasada: Nie ingeruj w życie ludzkie. Ktoś łamie pierwszą zasadę. Postanawia się zemścić.
Zemsta jest słodka...
-----------------
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
 |
|
Wysłany:
Wto 20:04, 20 Sty 2009
|
|
|
Story Teller

|
|
Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwic
|
|
OBSERWATORZY
Człowiek w swym życiu dokonuje stale wyboru. Wybiera między jednym wyjściem a drugim. Nie wie jednak do końca, czy postąpił słusznie. Wybierając jedną z opcji – jeśli jest ona dobra – poszczególna jednostka jest szczęśliwa. Nie myśli o tym jednak, że drugie wyjście mogłoby być lepsze. Choć sądzi, że wybrał lepiej, nie pomyśli nawet, że uznawana przez niego opcja za gorszą, może być równie dobrze lepszą od tej, którą ma on za dobrą.
Jestem jednym z Obserwatorów, którzy odwiecznie czuwają nad wyborami, życiem, postępowaniem i myślami ludzi. Podczas Sądu Ostatecznego, to nasze argumenty zaważą o tym, czy właśnie Ty trafisz do Raju bądź Otchłani Piekielnej. Naszym zadaniem jest obserwowanie. Nie możemy ingerować w sprawy ludzkie. Każde takie posunięcie doprowadzi do zagłady tego, który dokona niewłaściwego wyboru. Nikt jednak nie był na tyle głupi, by tak zbłądzić i narazić się na gniew Ojca. Zawdzięczamy mu istnienie.
Nazywam się Michael. W swoim istnieniu, bo nie mogę nazwać tego życiem – nie zostałem bowiem zrodzony – widziałem wiele okrucieństwa i bólu.
Jedną z mych podopiecznych była piękna, długonoga szatynka o niebieskich oczach. Choć wiem, że nie powinienem, zakochałem się. Agata miała w sobie coś takiego, co od razu mnie przyciągnęło. Całe dnie spędzałem obserwując jej życie. Patrzyłem jak śpi, chodzi do pracy, spotyka się ze znajomymi. Ten piękny sen trwał mniej więcej pół roku...
Pewnej nocy, gdy wracała do domu, ktoś już na nią czekał. Miał z początku być to zwykły rabunek. Agata niestety wróciła zbyt wcześnie. Nie mogłem jej ostrzec – naraziłbym tym samym siebie na gniew Ojca. Pierwsza zasada brzmi bowiem: Nie ingeruj w sprawy ludzkie. Mogłem jedynie przyglądać się makabrycznej scenie, która miała wydarzyć się już wkrótce. Kobieta wyciągnęła z torebki klucze. Przekręciła zamek i weszła do środka. Dwójka złodziei od razu zauważyła co się święci. Zachowali zimną krew.
- Zamknij pysk i siedź cicho – powiedział szeptem jeden.
Zapaliła światło w salonie, po czym drugi uderzył ją całą siłą świecznikiem w potylicę. Straciła przytomność. Żal przepełniał mnie całego. Nie mogłem tego znieść! Ocknęła się po kilkunastu minutach przywiązana do łóżka. Próbowała się wyrwać. Nie dała jednak rady. Przywiązali ją tak mocno, że wokół jej nadgarstków i kostek widniały już czerwone pręgi.
- Czego wy ode mnie chcecie? – krzyknęła, w jej oczach pojawiły się łzy.
- Zamknij mordę dziwko! – odparł mężczyzna w granatowej kurtce.
- Proszę, zostawcie mnie w spokoju, weźcie co tylko chcecie – wydusiła z siebie – Nie zabijajcie mnie! – błagała.
- Co z nią robimy Adamł? – spytał złodziej, który wcześniej wyzwał ją – Widziała nasze twarze. Nie możemy jej tak zostawić.
- Proszę! – krzyczała coraz głośniej.
- Powiedział ci coś? Zamknij mordę szmato! – po tych słowach zakneblował jej buzię. – Wykorzystamy sytuację. Czemu nie mięlibyśmy się zabawić zanim ją sprzątniemy.
- Czytasz w moich myślach – odparł drugi.
Po tych słowach rzucili się na nią. Zerwali z niej sukienkę, ściągnęli majtki... Wykorzystali ją raz, drugi... Agata straciła przytomność. Zakrwawiona leżała na łóżku z rozwartymi nogami.
Kiedy zaspokoili swe rządze, wzięli nóż kuchenny i zadali jej siedem, może osiem ciosów w brzuch... Uciekli razem ze swoim łupem. Na ich twarzach pozostał jedynie głupi uśmiech.
W swoim życiu widziałem wiele bólu, nigdy zaś nie byłem świadkiem śmierci osoby, na której mi zależało. Zrozumiałem wreszcie, co to znaczy smak zemsty. Nie obchodziły mnie już zasady. Oko za oko. Śmierć za śmierć. Nawet sam Ojciec mi nie przeszkodzi. Agata nie żyje, nie miałem już po co istnieć. Wiedziałem, że postąpię źle i Agata wybiłaby mi to z głowy. Jej już nie było – odeszła. Pozostałem jedynie ja. Na niczym mi już nie zależało.
Poprzysiągłem zemstę, śmierć zwyrodnialcom, zabójcom mej ukochanej.
Zstąpiłem na Ziemię i przybrałem postać wysokiego blondyna. Nauczyłem się, że tu, na Ziemi, idzie wszystko łatwo dostać. Obserwując ludzi, widziałem paru dilerów i handlarzy bronią. Nie ciężko więc wyposażyłem się w glocka z tłumikiem i nóż myśliwski.
Będąc Obserwatorem posiadałem dar. Dzięki niemu mogłem łatwo dowiedzieć się, gdzie są i co robią poszczególni ludzie. Wystarczyło, że zapamiętałem ich twarze.
Szybko dowiedziałem się, gdzie znajduje się mój pierwszy cel. Mieszkał w małym miasteczku, w obskurnej norze. Jak nic nie warty, bezpański pies. Postanowiłem zaczekać na niego w jego mieszkaniu. Nie kazał mi długo na siebie czekać. Wszedł do mieszkania, zamknął drzwi, włączył światło w pokoju i z przerażenia omal się nie przewrócił.
- Kim ty do cholery jesteś? Wynoś się stąd! – warknął.
- Może troszkę kultury ty pieprzona, pozbawiona człowieczeństwa kupo gówna! – na jego twarzy widać było przerażenie i strach. Z prawej kieszeni kurtki wyciągnął nóż. Zaśmiałem się.
- Nic mi tym nie zrobisz debilu. Istnieję dłużej niż ty, wielu rzeczy można się nauczyć. Wiesz? – uśmiechnąłem się - Nie ****! Nic nie wiesz!
Szybkim ruchem obezwładniłem go. Wbiłem mu nóż w jego dłoń. Zaczął krzyczeć i klnąć. Rzuciłem nim na fotel i przywiązałem do niego. Tak jak on niedawno zrobił to z Agatą. Wyciągnąłem nóż i położyłem go na sole.
- Teraz sobie porozmawiamy i radzę nie krzyczeć, bo ten nóż znajdzie się w twoim oku. Lepiej mi uwierz cwelu. Pamiętasz twój ostatni rabunek? Kobietę, którą zgwałciłeś razem ze swoim kolegą?
- Nie...To nie ja! Przysięgam. – zaczął płakać.
- Zapłacisz mi za to. Oko za oko, ząb za ząb. – Po tych słowach wziąłem nóż i cisnąłem go w jego oko. Wrzeszczał jak świnia w rzeźni. Wyciągnąłem i uderzałem w jego klatkę. Jeden cios za drugim.
Patrzyłem na jego bezwładne, zakrwawione ciało spoczywające na fotelu. Ten widok przepełnił mnie radością. Na ścianie napisałem jego krwią: Śmierć za śmieć. Nóż pozostawiłem wbity w drugie oko. Te oczy bowiem widziały coś, czego widzieć nie powinny.
Drugi cel mieszkał kilka przecznic dalej. Nie nocował tam. Miał kobietę i to u niej spędzał głównie czas. Cóż, musiałem zając się i nią. Kiedy wyważyłem drzwi, nie widziałem nikogo w środku. Wyciągnąłem glocka do którego wcześniej wkręciłem tłumik.
Drzwi do łazienki były uchylone. Wydobywały się z niej jedynie same jęki. Grzeczność nakazywała nie przeszkadzać, ale mną targała rozpacz. Pragnąłem jedynie zemsty...
Otworzyłem drzwi i krzyknąłem:
- Jazda stąd świnie! – wystraszeni zaczęli wychodzić spod prysznica. Adam popchnął mnie, upadłem, ale zaraz się podniosłem. Kobieta skulona pozostała w łazience. Podszedłem do niej. Spojrzała na mnie.
- Proszę! – błagała – zostaw mnie! – przed oczami pojawił mi się obraz Agaty błagającej przed śmiercią o litość. Wiedziałem, że ona niczym nie zawiniła. Chciałem jednak, by zabójca sam odczuł stratę bliskiej osoby.
- Nie będzie litości! – Po tych słowach strzeliłem jej w głowę. Na ścianie pojawiła się momentalnie plama krwi spływająca po kafelkach. Dostrzec można było też szczątki jej mózgu. Jej ciało osunęło się na podłogę i spoczęło w kałuży krwi.
Obróciłem się. Za mną stał Adam. Z przerażoną miną patrzył na swoją kobietę. Łzy spływały po jego policzkach. Jednym uderzeniem powaliłem go na podłogę. Patrzyłem na niego przez krótką chwilę. Jego wzrok spoczął na nożu, który upuścił padając. Zacząłem się śmiać.
- Pamiętasz kobietę, którą zgwałciłeś a później zamordowałeś wraz z kumplem podczas ostatniego rabunku?
- Nie...tak...przepraszam! – wykrzyczał – nie zabijaj mnie! Błagam.
Pierwsze strzały oddałem w jego kolana. Wrzasnął z bólu. Złapał się za nie. Jego ręce zbroczone były krwią – jego krwią!
Oddawałem jeden strzał za drugim, aż zabrakło mi amunicji. Stałem nad jego ciałem dobrych kilka minut. Wziąłem jego nóż i oderżnąłem jego dłonie. Dotykały bowiem, czegoś, co do nich nie należało. Jego krwią napisałem na ścianie łazienki: Misterium dokonało się.
Wiedziałem, że to już koniec. Ojciec nie pozwoli mi żyć. Nienawidził buntu przeciwko swej osobie. Sam nie potrafiłbym nawet istnieć dalej myśląc wciąż o brutalnej śmierci Agaty, mej miłości. W pamięci pozostały mi także wizję trzech morderstw dokonanych przeze mnie tej nocy.
Zabrałem pieniądze z mieszkania dziewczyny Adama i wynająłem pokój w pobliskim motelu.
Poprosiłem o pokój na najwyższym piętrze z balkonem. Wiedząc, że moja zemsta dokonała się mogłem w spokoju odejść. Wdrapałem się na barierkę i skoczyłem. Sekundy wydawały mi się minutami... Nie wiedzieć nawet kiedy przed oczami widziałem ciemność. Moje ciało uderzyło w asfalt. Leżąc w kałuży krwi opuściłem ten świat. Świat bólu i cierpienia...
W naszym życiu dokonujemy stale wyboru. Nieraz okazują się one słuszne, innym razem nie. Wybierając jedne wyjście tracimy najczęściej drugie. Nie zastanawiałem się nawet, czy wybrałem dobrze. Wszystko to nie miało znaczenia. Targały mną uczucia. Stałem się człowiekiem i zrezygnowałem z wieczności, by pomścić śmierć osoby, na której mi zależało choć wiem, że za to znienawidziłaby mnie. Nie warto zastanawiać się bowiem, czy dokonany wybór jest słuszny. Czasu nigdy nie cofniemy. Wierzę, że dokonałem słusznej decyzji. Nie żałuję niczego, żadnej rzeczy bądź czynu który popełniłem. Teraz już mogę spocząć na wieki. Wiem także, że nigdy nie zobaczę już Agaty. Nie zawsze otrzymujemy od życia to, co byśmy chcieli...
KONIEC
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
Wto 23:09, 20 Sty 2009
|
|
|
Mandaryn

|
|
Dołączył: 07 Sie 2008
Posty: 883
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: awazsraW Płeć: Mężczyzna
|
|
Kawał(ek) dobrej roboty... aż wierzyć mi się nie chce, że piszesz takie mocne rzeczy na szkolne konkursy.
Ogólny sens zmusił mnie do zastanowienia się, czy rzeczywiście dokonałem słusznego wyboru przy najważniejszej decyzji dotychczasowego życia - wyboru studiów. Miałem wcześniej pewne wątpliwości, ale je odrzuciłem, bo studiuję to, czym się interesuję. Pytanie czy się nadaję...
Jak kiedyś napiszesz książkę, to nie zapomnij nas zawiadomić
Aha, co z naszym konkursem na opowiadanie? Sporo czasu już minęło...
PS jest jeden zgrzyt - cenzura:
Cytat: |
Nie kobieta pracująca! Nic nie wiesz! |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
Śro 14:58, 21 Sty 2009
|
|
|
Głowa Smoka

|
|
Dołączył: 21 Sie 2007
Posty: 1764
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Hongkong Płeć: Mężczyzna
|
|
Dobra, zmienię w końcu tę cenzurę...
U mnie też spowodowało to mimowolny uśmiech, dopóki nie przypomniałem sobie, że to moja zasługa;p
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
Śro 17:07, 21 Sty 2009
|
|
|
Story Teller

|
|
Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwic
|
|
Dzięki, no proszę CoVert wyłącz to
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
Śro 18:30, 21 Sty 2009
|
|
|
Głowa Smoka

|
|
Dołączył: 21 Sie 2007
Posty: 1764
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Hongkong Płeć: Mężczyzna
|
|
Cenzura poprawiona... teraz pojawiają się gwiazdki;p
Dziękuję za uwagę;p
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
 |
|
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) |
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|