Forum  Strona Główna
Autor Wiadomość
<    Okiem Mesjasza   ~   NEW - "Blizny"
Mesjasz
PostWysłany: Sob 19:40, 25 Kwi 2009 
Story Teller
Story Teller

Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwic


Blizny



Życie człowieka porównać możemy do świeczki. Jeden podmuch wiatru, nawet lekki, może spowodować to, że zgaśnie. Wystarczy chwila...
- Kim jesteś? – spytałem.
- Ha ha... zabawny jesteś. Spytałbym czy ma to jakiekolwiek znaczenie ale odpowiedź byłaby jednoznaczna. Żyję poza tym światem. Między jednym istnieniem a drugim – Tobie nieznanym. To, kim jestem i co robię ma wielkie znacznie. Nie dla mnie. Ja już jestem tym znudzony. Co innego, jeśli chodzi o was...
- O nas? Kur.wa, człowieku! Co ty wygadujesz?
- Ciągle tacy sami. Przewidywalni, niekulturalni...i obojętni. Chodzi wam tylko o wasz interes. Każdy pilnuje swojej dupy, co?
- Nie rozumiem...może mi wyjaśnisz co tu do cholery robię? Gdzie ja w ogóle jestem?
- Kamilu, może by Pan się wreszcie otrząsnął i zaczął myśleć jak na was przystało?
- Ale jak na was? Proszę mi wyjaśnić!
- O! Wreszcie zaczynamy kontaktować widzę. O was- o ludziach – się rozumie.
- A ty do cholery kim jesteś?
- Ja? Jestem tak jakby kurierem. Przyszedłem złożyć ci propozycje.
- Jaką?
- Umrzesz... A ja mam za zadanie odebrać cię i oddać dalej, przed Sąd.
- Ale jak? Co? Że niby ja? To przecież niemożliwe!
- Możliwe. Eh...zawsze byłeś plugastwem. Słuchaj mnie i nie zadawaj pytań.
Chyba, że ci pozwolę.
- Ale jak to? Nie możesz mi zabronić ty, ty... – z moich ust przestał wydobywać się jakikolwiek dźwięk pomimo tego, że próbowałem.
- No. Tak o wiele lepiej. Umrzesz...ale pozwoliłem sobie zagrać w grę. Pozostało ci jeszcze dobrych parę miesięcy życia. Mogę jednak skrócić twoje katusze i zabrać cię już teraz. To będzie moment. Decyzja należy do Ciebie. A teraz pytaj a ja postaram się odpowiedzieć.
- Jak to jest możliwe? Jestem jeszcze młody! Mam trzydzieści dwa lata.
- Ok., powiem ci. Sam się byś pewnie nie domyślił. Będziesz cierpiał. Masz raka. Jeszcze nie daje o sobie tak bardzo znać. Nie wyleczysz...jak już powiedziałem, jesteście dość prymitywni...Jak więc już mówiłem, mogę skończyć twoje katusze w jednej chwili.
- Ale czemu ja? Rak?!? – popatrzyłem na papierosa, którego przed chwilą wyciągnąłem z paczki. Chciałem go zapalić ale teraz... – Gdzie jestem? – spytałem, kiedy troszkę ochłonąłem.
- Jesteśmy w twoim umyśle. Tak... Widzisz niebo nad Tobą? To nie burza... To co według ciebie jest piorunami, to twoje myśli. Układają się w całość, zapisują, i pozostają w twoim umyśle. Więc jak? Męska decyzja.
- Nie jestem gotów! Nie teraz, błagam...
- Tu nie ma wyjątków. Prosty wybór...
- Ale... Ja nie mogę... A moi rodzice?
- Skończ wreszcie! Dobrze obaj wiemy, że odkąd stałeś się samodzielny i byłeś w stanie mieszkać sam, nie obchodzą cię! Heh...widać, z Tobą trzeba jak z dzieckiem. Pozwól, że przypomnę ci co nieco.
W jednej chwili staliśmy w moim rodzinnym domu. Od razu w głowie przypomniałem sobie te święta.
- Czemu tu jesteśmy? – spytałem.
- Pokaże ci jakim człowiekiem byłeś. Patrz i słuchaj.
Z pokoju dobiegły krzyki. Kolejna kłótnia. Jedna z wielu, jakie miały miejsce w moim domu. Pamiętam to... Po tym incydencie wyprowadziłem się. Ojciec znów wrócił pijany. Podniósł rękę na matkę. Postawiłem się w jej obronie. Uderzyłem go – własnego ojca! Nie wiedzieć czemu...poczułem się wtedy znacznie lepiej. Upadł na ziemie i próbował wstać. Nie dawał rady. Splunąłem na niego... Matka, zamiast mi dziękować, uderzyła mnie w twarz. Zaczęła na mnie wrzeszczeć. Wyzwałem ją i powiedziałem, że już mnie nic w takim razie nie obchodzą. Powiedziałem jej, a raczej kazałem, by radziła sobie od tej pory sama. Spakowałem się i wyniosłem jak najszybciej...
- Czemu mi to pokazujesz?
- To twoi rodzice. Widzisz, ich ma się tylko jednych a ty ich zostawiłeś. Nieraz należy zacisnąć zęby i przemilczeć niektóre sprawy.
- Ale on ją bił!
- Nie chodzi mi o to. Chodzi tu dokładniej o twoją matkę. Kochała cię i dalej kocha. A ty pozwoliłeś jej zostać zupełnie samej. Myślisz, że dawała sobie radę? Jej męki skończyły się wraz ze śmiercią twojego ojca. Na jego pogrzebie nawet się nie zjawiłeś. Byłeś mendą a nie człowiekiem. Ona nadal cierpi, tęskni i żyje w ubóstwie. W takiej nędzy, jakiej ty nigdy byś nie był w stanie sobie wyobrazić...ale co cię to obchodzi, co? Pilnujmy własnej dupy...
Zamilkłem...nie byłem wstanie nic odpowiedzieć.
- Chodźmy dalej – odparł i po chwili znaleźliśmy się na ulicy nieopodal mojego bloku, w którym nadal mieszkam.
- Co my tu robimy? O co ci chodzi tym razem?!? – spytałem odważniej.
- Zamknij się i patrz. – moim oczom ukazała się Ania. Byliśmy kiedyś razem. Kochałem ją... Przypomniałem sobie. Ubrana była w dżinsy i skąpą, białą bluzkę. Tak samo, jak po naszej mile spędzonej nocy... Poszliśmy za nią tak, jak prowadził mnie Kostucha. Kiedy skręciliśmy nie uwierzyłem własnym oczom! Jeszcze przed chwilą wyszła z mojego mieszkania a teraz całowała się z jakimś kolesiem. Osłupiałem. Jeszcze kilkanaście minut temu mówiła mi że mnie kocha. Tak! Pamiętam to dobrze a teraz... Popatrzyłem na mojego przewodnika. Zaczął się śmiać.
- Czego się kur.wa śmiejesz! – wywrzeszczałem – mnie to ani trochę nie bawi.
- Ciebie może i nie ale mnie tak. Oko za oko, ząb za ząb...chodź tego nei wiedzieliście. Chyba pamiętasz twoje kochanki, co? Czy mam ci pokazać?
- Nie trzeba... Wiem do cholery ale...jak mogła?
- Normalnie. Równie dobrze jak ty... Kanalio... Słuchaj, wiemy oboje, że byłeś kanalią. Z nikim się nie liczyłeś. Tylko ty i nikt więcej. Nikt cię nie obchodzi. Masz wszystkich dosłownie w dupie. A teraz uważaj, coś na deser. Inni też mają cię w poważaniu. Nic ich nie obchodzisz i nigdy nie obchodziłeś. Jesteś im potrzebny i tyle. Obgadują cię za plecami, wyśmiewają, przeklinają cię i to dość często muszę przyznać.
- Kłamiesz!
- Oj mój drogi...nie śmiałbym nawet. Twoje życie jest bez najmniejszego sensu. Byłeś złym człowiekiem, Kamilu. – znów znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Tam, gdzie podróż się rozpoczęła...
- Co teraz? – spytałem zrujnowany. Moje życie się zawaliło. Myślałem, że mam wielu kolegów, przyjaciół. Jednak jestem sam. Tylko ja...
- Ok. Podejmuj decyzję... Szybki kres a może końcówka życia w bólu, cierpieniu i w samotności?
- Czy Bóg istnieje? Jest Raj?
- Co? A czy ja stoję tu teraz obok ciebie? Oczywiście idioto! Trafiasz do Raju albo Otchłani. Nie wiem skąd wzięliście sobie ten czyściec... Czyściec jest tu, na ziemi.
- Jak tam jest?
- Prawie tak samo jak tutaj. W Raju masz spokój, ciszę...wszystko co do szczęści potrzebne. A Piekła nie ma pod ziemią – zaśmiał się – jesteście żałości... Od Raju dzielą go tylko schody. Przejścia nikt nie strzeże. Czyli trafiając do Czeluści możesz zajrzeć do Raju... To znaczy niby... Bo widzisz, byłoby ci wstyd się tam pokazać. Ty grzesznik a oni, dobrzy ludzie. No...sam zobaczysz.
- Ja? Grzesznik? Więc trafię do Piekła?
- Ha... A coś myślał? Eh...idiota... Za takie życie jak twoje czego chciałbyś się spodziewać...
- To boli?
- Co znowu? Co ma boleć? Działasz mi już na nerwy.
- No śmierć... Czy to boli?
- Tylko przez chwilę. Później nie czujesz już nic.
- Przypuśćmy, że chciałbym zostać tu, na ziemi... Ile mam pozostało mi czasu? – wyrzuciłem wypalonego papierosa tuż obok mnie a mój wzrok spoczął właśnie na nim. Pierwszy raz w życiu poczułem się bezradny...
- Góra pół roku. Wiesz, pozostając tutaj możesz jeszcze co nieco naprawić...
- Czyli nie jestem spisany na straty? Mój koniec nie musi oznaczać wcale wiecznego cierpienia?
- A kto powiedział, że musi? To twój wybór. Dałem ci go, bo byłem ciekaw. Byłem ciekaw twojej decyzji.
- Mój dziadek umarł na raka...to boli...cierpiał.
- Owszem. Tak właśnie jest – nastała cisz. Staliśmy tak w bezruchu parę minut. Nie wiedziałem, czy mój dokonany wybór okaże się słuszny... Wydawało mi się, że daje mu to satysfakcje z mojej niemocy. Że to dla niego rozrywka a dla mnie...dla mnie to chyba najważniejszy wybór. Tak...najważniejszy. – Więc jak będzie? Nie mam zamiaru tracić na ciebie więcej mojego czasu. - Jego wzrok przesunął się z wypalonego papierosa na mnie.
- Hm...myślę...
- Nie myśl tyle, tylko mów. Zostajesz czy idziesz ze mną?
- Eh...może nie będzie aż tak bolało...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mesjasz dnia Pon 20:46, 27 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weasley55
PostWysłany: Pią 11:25, 01 Maj 2009 
Głowa Smoka
Głowa Smoka

Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 543
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Hmmmm. Co by tu powiedzieć?

Po pierwsze - masz talent do pisania i to trzeba przyznać. Może zaczniesz się śmiać, ale skojarzyło mi się to wszystko z niejakim Judasem Travellerem, który też lubił tego typu " zabawy" z ludźmi ( na przykład doprowadził do groteskowego procesu, w którym niewinnego człowieka bronił.... najgorszy i najbardziej zwyrodniały zbrodniarz, który w tamtej chwili nawet chciał oddać za swego podopiecznego życie, może jako zadośćuczynienie za swoje zbrodnie.) Zaczniesz się śmiać gdyż jest to postać ze spider-mana ale seria ta wydoroślała, a właśnie opowiadania z ową postacią, podobnie jak Twoje, pozostawiają człowieka z głową pełną myśli..

Jeśli szukałbyś inspiracji ( choć chyba jej nie potrzebujesz) zapoznaj się z tą postacią


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Weasley55 dnia Pią 11:27, 01 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mesjasz
PostWysłany: Pią 20:25, 01 Maj 2009 
Story Teller
Story Teller

Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwic


Dziękuję Ci bardzo Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CoVert
PostWysłany: Pią 20:48, 01 Maj 2009 
Głowa Smoka
Głowa Smoka

Dołączył: 21 Sie 2007
Posty: 1764
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Hongkong
Płeć: Mężczyzna


Mnie z kolei wydało się to bardzo podobne do Opowieści Wigiljnej... Daje do myślenia. Choć przydałoby się więcej opisów, zamiast samych dialogów, ale jest świetnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weasley55
PostWysłany: Sob 10:10, 02 Maj 2009 
Głowa Smoka
Głowa Smoka

Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 543
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Też miałem takie skojarzenie, ale biorąc pod uwagę postawę tego " anioła" wybrałem Travellera.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mesjasz
PostWysłany: Sob 14:00, 02 Maj 2009 
Story Teller
Story Teller

Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwic


Chodzi ci o książkę Traveler i kontynuację? (Mroczna rzeka)? Bo właśnie zaczynam te książki czytać :

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weasley55
PostWysłany: Nie 11:14, 03 Maj 2009 
Głowa Smoka
Głowa Smoka

Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 543
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Wyjaśniłem w poprzednim poście Very Happy wiem że mam schizę, ale jak zwykle Spider-Man i postać kogoś, kto bada ludzkie umysły "od środka" poprzez różne podobne machinacje.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dante Bzdursky
PostWysłany: Wto 14:16, 12 Maj 2009 
Młodsza głowa Smoka
Młodsza głowa Smoka

Dołączył: 21 Kwi 2008
Posty: 793
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wonder Land
Płeć: Mężczyzna


Szczerze - jest dobrze. Pomijając trochę "rozciągnięte" dialogi (wielokropek in da haus) i parę literówek - jest ok.


Tyle z mojej strony.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)

Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Strona 1 z 1
Forum Strona Główna  ~  Okiem Mesjasza

To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi


 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach